<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Kampania Solidarności z Palestyną &#187; Irak</title>
	<atom:link href="http://www.kampania-palestyna.pl/index.php/tag/irak/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.kampania-palestyna.pl</link>
	<description>Polsko-Palestyńska inicjatywa pokojowa</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Feb 2012 18:22:21 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Walka z terroryzmem to wielka zasłona dymna</title>
		<link>http://www.kampania-palestyna.pl/index.php/2010/02/08/walka-z-terroryzmem-to-wielka-zaslona-dymna/</link>
		<comments>http://www.kampania-palestyna.pl/index.php/2010/02/08/walka-z-terroryzmem-to-wielka-zaslona-dymna/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2010 21:37:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>aneta</dc:creator>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[Irak]]></category>
		<category><![CDATA[Okupacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kampania-palestyna.pl/?p=715</guid>
		<description><![CDATA[Anne Marie Mergier rozmawia z Samirem Aminem

Nie jednolitego frontu antyterrorystycznego potrzeba światu. Taki front będzie tylko generował coraz większy terroryzm. Jedyny sposób przeciwdziałania ślepym i rozpaczliwym aktom przemocy &#8211; to utworzenie jednolitego frontu walki z międzynarodową niesprawiedliwością społeczną i wojną, stwierdza Samir Amin.

Dodaje: Taki jest cel światowego ruchu sprzeciwu wobec globalizacji neoliberalnej. Mobilizacja tego ruchu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Anne Marie Mergier rozmawia z Samirem Aminem<br />
<em><br />
</em>Nie jednolitego frontu antyterrorystycznego potrzeba światu. Taki front będzie tylko generował coraz większy terroryzm. Jedyny sposób przeciwdziałania ślepym i rozpaczliwym aktom przemocy &#8211; to utworzenie jednolitego frontu walki z międzynarodową niesprawiedliwością społeczną i wojną, stwierdza Samir Amin.</p>
<p><strong><br />
Dodaje:</strong> Taki jest cel światowego ruchu sprzeciwu wobec globalizacji neoliberalnej. Mobilizacja tego ruchu przeszkadza realizacji hegemonicznych planów Stanów Zjednoczonych i czyni zeń główny cel ataków tzw. koalicji międzynarodowej, która zawiązała się do walki z &#8220;terroryzmem&#8221;. Zachowajmy jasność umysłu &#8211; wyprawa krzyżowa przeciwko terroryzmowi, której przewodzi George W. Bush, to tylko zasłona dymna, która ma służyć rozprawie z tym ruchem.<br />
Wygląda na to, że Samir Amin kpi sobie z upływu czasu i swoich 70 lat. Jego dynamizm robi wrażenie. Ten wykształcony na Sorbonie ekonomista egipski jest autorem lub współautorem dziesiątków tłumaczonych na wiele języków książek &#8211; 24 spośród nich są dostępne po hiszpańsku.<br />
Amin, uważany za jednego z najbardziej wnikliwych analityków problematyki gospodarczej i politycznej kontynentu afrykańskiego i rozwoju w Trzecim Świecie, od czterech dziesięcioleci prześwietla również kapitalizm i imperializm &#8211; jest to temat trzystustronicowego eseju, który wkrótce ma się ukazać.<br />
Od 1957 do 1960 r. pracował w egipskiej administracji rozwoju gospodarczego. Przez następne trzy lata był doradcą rządu Mali, a następnie wykładowcą na uniwersytetach francuskich i w Senegalu. W 1970 r. objął kierownictwo Afrykańskiego Instytutu Rozwoju Gospodarczego i Planowania, a jednocześnie stanął na czele Forum Trzeciego Świata. Dziś przewodniczy Światowemu Forum Rozwiązań Alternatywnych.<br />
Amin, filar międzynarodowego ruchu sprzeciwu wobec neoliberalizmu, człowiek, który wraz z francuską organizacją ATTAC (Stowarzyszeniem na rzecz Opodatkowania Transakcji Finansowych i Pomocy Obywatelom) i rozmaitymi ruchami brazylijskimi stymulował zwołanie do Porto Alegre I Światowego Forum Społecznego, przyznaje, że prowadzi nader ruchliwy tryb życia. Gdy nie podróżuje po świecie pędząc z jednej konferencji na inną, dzieli czas między Kairem, z którego pochodzi, Dakarem w Senegalu, w którym znajduje się siedziba Światowego Forum Rozwiązań Alternatywnych, i Paryżem.<br />
Przyjmując korespondentkę w pełnym książek gabinecie w swoim paryskim mieszkaniu informuje, że właśnie przyjechał z Schengen (Belgia), gdzie przez tydzień brał udział w spotkaniu międzynarodowym, na którym przygotowywano II Światowe Forum Społeczne, i że szykuje się do wyjazdu do Porto Alegre, aby wziąć udział w tym forum, bo uważa, że w obecnym kontekście ma ono kapitalne znaczenie.<br />
Podczas naszej rozmowy raz po raz dzwoni telefon. Amin zachowuje spokój. W istocie traci go tylko wtedy, gdy rozmowa schodzi na Stany Zjednoczone, a zwłaszcza na antyterrorystyczną wyprawę krzyżową Busha i sposób, w jaki recenzują ją media światowe.<br />
Media te twierdzą, że pojawienie się ruchów politycznych, które powołują się na islam, odzwierciedla jedynie zacofanie kulturalne i polityczne narodów nie potrafiących zrozumieć niczego poza językiem swojego atawistycznego obskurantyzmu. Podobnie jak przywódcy zachodni, analitycy medialni nie widzą &#8211; nie chcą widzieć &#8211; tego, że w rzeczywistości pojawienie się tych ruchów jest wyrazem gwałtownej rebelii wobec niszczycielskich skutków liberalizmu i nie doprowadzonej do końca, kalekiej i oszukańczej nowoczesności, którą generuje. Jest to absolutnie uprawniona rebelia przeciwko systemowi, który nie ma tym narodom nic do zaoferowania.</p>
<p><strong><br />
- Dziwię się &#8211; to brzmi tak, jakby pan usprawiedliwiał przemoc fundamentalistów czy integrystów islamskich&#8230;</strong><br />
<em>-</em> Niczego nie usprawiedliwiam. Pani bardzo dobrze wie, że przez całe życie im się przeciwstawiałem. Osadzam problem w kontekście. To co innego. Nim jednak powrócimy do tej sprawy, chcę jak najszybciej coś wyjaśnić &#8211; terminy &#8220;integryści&#8221; i &#8220;fundamentaliści&#8221; są zupełnie błędne i posługuje się nimi wyłącznie Zachód. W krajach arabskich nikt ich nie używa, ponieważ dyskurs islamistyczny, który pretenduje do oferowania alternatywy wobec nowoczesności kapitalistycznej, nie ma żadnej podstawy teologicznej. Ma on czysto polityczny charakter, choć odwołuje się do uczuć religijnych narodów muzułmańskich. Dlatego mówmy o islamizmie politycznym, a nie o fundamentalizmie czy integryzmie. Co gorsza, mocarstwa zachodnie, a w pierwszej kolejności Stany Zjednoczone, aktywnie uczestniczą w instrumentalizacji tego islamizmu.</p>
<p><strong><br />
- Czy mógłby pan to wyjaśnić?</strong></p>
<p><em>-</em> Islam polityczny jest wynikiem fiaska dwóch wielkich prądów, które przez znaczną część XX w. były bardzo aktywne w Trzecim Świecie, a w szczególności w Azji i Afryce&#8230; Ściślej mówiąc chodziło o niemożność przezwyciężenia pewnych granic.</p>
<p><strong><br />
- Co to były za prądy?</strong></p>
<p><em>-</em> Jeden reprezentowała burżuazja liberalna. Chodziło o burżuazję modernistyczną, niezbyt demokratyczną i przekonaną, że może włączyć się do globalizacji kapitalistycznej, która nie zrodziła się wczoraj; burżuazja ta mniemała, że może negocjować warunki integracji w ramach pewnej współzależności. Hołdowała złudzeniu, że nie będzie musiała być posłuszna niczym zwykła agentura kolonizacji. To się jej nie udało. Musiała ulec woli imperializmu.<br />
Drugi prąd nazywam &#8220;nacjonalizmem populistycznym&#8221;, którego pierwszym przejawem była moim zdaniem rewolucja meksykańska. Prąd ten przeciwstawiał się imperializmowi i miejscowej burżuazji. Nie koniecznie był socjalistyczny w radzieckim znaczeniu tego słowa, ale jego ideologia miała silną treść społeczną.<br />
W krajach arabskich prąd ten znajdował wyraz w naseryzmie w Egipcie, baasizmie w Iraku i Syrii, reżimie bumedienowskim w Algierii itd. Ten prąd też nie zaowocował. Nie całkiem splajtował, ponieważ doprowadził w swoich społeczeństwach do wielkich przeobrażeń, ale nie osiągnął celu, który sobie stawiał. To, że oba te rozwijające się po części równolegle, a po części kolejno i często antagonistyczne prądy wyczerpały swoją dynamikę, stworzyło wielką pustkę, którą bezzwłocznie wypełnił islamizm.</p>
<p><strong>- Jaki był stosunek tych prądów do islamu?</strong></p>
<p>- W państwach, w których rządziła burżuazja liberalna albo nacjonalizm populistyczny, rządy odnosiły się nieufnie do islamu. Nie były to państwa świeckie &#8211; islam figurował w konstytucjach jako religia państwowa &#8211; ale rządzący odgradzali go od polityki. Gdy zawaliły się ich projekty, islamizm wziął odwet. Dość ordynarnie manipulował uczuciami religijnymi szerokich środowisk społecznych i zaczął znajdować coraz większy posłuch.<br />
Zjawisko to nabrało rozmachu w ciągu minionych dwudziestu lat, gdy na scenę wtargnął brutalnie neoliberalizm, który położył kres wszelkim korzyściom, jakie niższe warstwy średniej burżuazji mogły czerpać z populizmu narodowego. To &#8220;wewnętrzne&#8221; powody pojawienia się islamizmu politycznego w krajach arabskich i muzułmańskich. Nie należy jednak nie doceniać roli, jaką odegrała interwencja zagraniczna.</p>
<p><strong>WPŁYWY AMERYKAŃSKIE</strong></p>
<p><strong>- To znaczy?</strong></p>
<p>- Od urodzenia islamizm polityczny wpisywał się doskonale w plany hegemonizmu amerykańskiego. Nie kwestionował kapitalizmu &#8211; tak, jak dziś nie kwestionuje neoliberalizmu. W swoim dyskursie nie krytykuje globalizacji gospodarczej, a jedynie atakuje globalizację kulturową. Nie analizuje sprzeczności społecznych ani nie stara się z nimi walczyć. Zamyka ludzi w komunitaryzmie, uległości i bierności.</p>
<p><strong>- Chce pan powiedzieć, że Stany Zjednoczone z zadowoleniem asystowały przy narodzinach islamizmu politycznego.</strong></p>
<p>- Nie ograniczyły się do tego. Gdy tylko dostrzegły pierwiosnki tego islamizmu, włączyły się do gry i zaczęły robić na niej interesy. Znów trzeba odwołać się do historii. W 1955 r. odbyła się konferencja w Bandungu &#8211; było to niezwykle ważne wydarzenie afirmujące solidarność antyimperialistyczną narodów Azji i Afryki. Wywołało panikę w Waszyngtonie. W trzy lata później powstał Światowy Kongres Islamski.</p>
<p><strong>- Kto go utworzył?</strong></p>
<p>- Wszystko sfinansowały Arabia Saudyjska i Pakistan. Za nimi stały jednak Stany Zjednoczone. Gdy dowiedział się o tym Naser, wpadł we wściekłość. Do dziś pamiętam, jak krzyczał: Co to jest ten Światowy Kongres Islamski? Po co to komu, gdy mamy już konferencję w Bandungu? To cios zadany nam przez Amerykanów! Naser nie powiedział, że to cios zadany przez Pakistańczyków czy Saudyjczyków. Powiedział: przez Amerykanów. Natychmiast zrozumiał, że Waszyngton dąży do zerwania jedności i solidarności afroazjatyckiej&#8230;</p>
<p><strong>- Dlatego wspomniał pan na początku o instrumentalizacji islamizmu przez Stany Zjednoczone.</strong></p>
<p>- Oczywiście. Robią to już od czterdziestu lat. Znam to aż nadto dobrze. Sam tego doświadczyłem. Ilekroć my, przeciwnicy islamizmu politycznego, ruszaliśmy przeciwko niemu do natarcia, natykaliśmy się na ludzi z Zachodu &#8211; zwłaszcza ze Stanów Zjednoczonych. W ciągu ostatnich dziesięcioleci mocarstwa zachodnie w ogóle, a Stany Zjednoczone w szczególności, popierały ten islamizm. Zainwestowały w swoje poparcie miliony dolarów. Dzięki pomocy USA oraz ich sojuszników w Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich islamizm polityczny mógł wyposażyć się w szkoły i przychodnie lekarskie, ośrodki pomocy dla najbardziej upośledzonych, co teraz pozwala mu dysponować poważną bazą społeczną. Czy mam podać jeden z tysięcy przykładów? Kto, pani zdaniem, otrzymuje 90% pomocy udzielanej Egiptowi przez Waszyngton? Działające w tym kraju organizacje islamistyczne&#8230;</p>
<p><strong>- Nawet teraz?</strong></p>
<p>- Nawet teraz. To wszystko lipa, czysta hipokryzja. W ostatnich dziesięcioleciach, czy to bezpośrednio, czy za pośrednictwem Arabii Saudyjskiej i Emiratów, USA wsparły finansowo tysiące islamistów. Protegowały ich w sferze dyplomatycznej i politycznej. Szkoliły. Organizowały. Szkoliły jako terrorystów. Nie po to oczywiście, aby prowadzili działalność terrorystyczną przeciwko Stanom Zjednoczonym, lecz aby prowadzili ją przeciwko lewicy i umiarkowanym rządom w krajach arabskich.</p>
<p><strong>Jaki jest cel terroryzmu w Egipcie?</strong></p>
<p>Osłabienie rządu Mubaraka &#8211; nie jestem jego zwolennikiem &#8211; i zmuszenie, aby jeszcze bardziej ugiął się przed USA i Izraelem. Co jest celem terroryzmu w Algierii? Uniemożliwienie krystalizacji siły demokratycznej, która mogłaby stać się prawdziwą alternatywą wobec skorumpowanej dyktatury generałów z byłego FLN (Frontu Wyzwolenia Narodowego). Główne poparcie, jakie otrzymują zbrojne algierskie grupy islamskie, pochodzi z USA.<br />
Czy pamięta pani pierwszy zamach na World Trade Center w 1993 r.? Wśród oskarżonych byli Egipcjanie, którzy w ciągu 48 godzin uzyskali zezwolenie na pobyt w USA. To rekord! Po zamachu udało im się umknąć amerykańskim służbom specjalnym i powrócili do Egiptu. Policja egipska zatrzymała ich na lotnisku i odesłała do USA. Wkrótce prasa egipska opublikowała list, który szef policji egipskiej wysłał do władz USA. Napisał w nim mniej więcej tak: &#8220;Odsyłamy wam waszych agentów, których dawno zidentyfikowaliśmy jako terrorystów. Sami ich sobie sądźcie.&#8221; Wszystko jasne jak słońce!<br />
Powtarzam &#8211; odkąd utworzono Światowy Kongres Islamski, Stany Zjednoczono nie przestają popierać islamizmu politycznego; czynią to jawnie lub za pośrednictwem CIA. To fakt dowiedziony. Taka jest też historia Usamy ben Ladena. To sprawa archetypowa. Waszyngton nie działał tak jedynie w ramach &#8220;zimnej wojny&#8221; &#8211; wbrew temu, co twierdzą ci, którzy chcą zminimalizować w tej sprawie odpowiedzialność Stanów Zjednoczonych.</p>
<p><strong>- Nie można zaprzeczyć, że do upadku Związku Radzieckiego ten wymiar &#8220;zimnej wojny&#8221; miał swoje znaczenie w strategii amerykańskiej.</strong></p>
<p>- Tego nie neguję, ale to był tylko jeden wymiar problemu. USA, instrumentalizując islamizm, starały się przeciwdziałać jakiemukolwiek ruchowi narodowowyzwoleńczemu, ale również każdemu rządowi burżuazyjno-liberalnemu, no i oczywiście narodowo-populistycznemu. Należy kłaść nacisk na to, że od wielu dziesięcioleci imperializm amerykański jest wspólnikiem ultrareakcyjnego islamizmu politycznego.</p>
<p><strong>UKRYTE CELE</strong></p>
<p><strong>- Jak więc wyjaśni pan zamachy z 11 września?</strong></p>
<p>- Dopóki nie będziemy mieli w ręku odtajnionych dokumentów CIA &#8211; zresztą nie wiadomo, czy kiedykolwiek będziemy mieli do nich dostęp &#8211; dopóty nie będzie można ich wyjaśnić. Możemy jedynie stawiać hipotezy. Proszę zwrócić uwagę, że w wielu krajach arabskich i afrykańskich, zarówno w łonie klasy politycznej i intelektualnej, jak i w poważnej prasie &#8211; nie mam tu na myśli &#8220;żółtej&#8221; prasy &#8211; mówi się &#8211; co na Zachodzie jest absolutnym tabu &#8211; o możliwej roli CIA lub Mosadu (wywiadu izraelskiego) w tej aferze. Uwaga! Nie sugeruje się, że jedna z tych służb specjalnych zorganizowała zamachy, ale że być może, tak czy owak, wiedziała, że coś się szykuje i że nie zdając sobie sprawy z natury, rozmachu i strasznych skutków tego czegoś, postanowiła nie interweniować&#8230; Mówi się też &#8211; co również stanowi na Zachodzie tabu &#8211; o tym, że w zamachy mogły być zamieszane czynniki amerykańskie, w łonie czy to wywiadu, czy też aparatu wojskowego&#8230;</p>
<p><strong>- Jeśli wspomina pan o tych poglądach, to znaczy, że nie całkiem je odrzuca, że nie wydają się panu zupełnie niedorzeczne&#8230;</strong></p>
<p>- Dają mi wiele do myślenia. Stany Zjednoczone dysponują systematyczną strategią hegemoniczną. Najpierw określają cele geostrategiczne, a następnie starają się stworzyć sytuację, która pozwoliłaby im zrealizować swój projekt. Pamiętam, co się stało tuż przed wybuchem wojny w Zatoce. Saddam Husajn rozmawiał z panią ambasador Stanów Zjednoczonych i powiedział jej, że dłużej nie może już wytrzymać z Kuwejtem, który kradnie Irakowi ropę naftową. Zawiadomił ją, że szykuje się do inwazji wojskowej tego kraju. Pani ambasador poprosiła o 48 godzin czasu. Spotkali się ponownie w dwa dni później. Pani ambasador wyjaśniła Husajnowi, że Stanów Zjednoczonych nie wiąże z Kuwejtem żaden układ o pomocy wzajemnej. Husajn założył, że pani ambasador skonsultowała się z Waszyngtonem &#8211; i najechał Kuwejt. Wpadł w pułapkę.</p>
<p><strong>- Więc pan nie wyklucza jakiejś machinacji&#8230;</strong></p>
<p>- W końcu jakie ma znaczenie to, czy wykluczę, czy nie taką czy inną hipotezę? Kto wie, kto stał za zamachami z 11 września? Faktem jest natomiast to, że Stany Zjednoczone skorzystały natychmiast z okazji i przystąpiły do wojny w Azji Środkowej.</p>
<p><strong>- Chce pan powiedzieć &#8211; w Afganistanie?</strong></p>
<p>- Nie. Celowo mówię: &#8220;wojna w Azji Środkowej&#8221;. W ciągu minionych dziesięciu lat wybitni eksperci amerykańscy opublikowali kupę książek i raportów, w których dowodzą, że USA powinny przejąć kontrolę nad byłą radziecką Azją Środkową i Kaukazem. Zdaniem jednych jest to nieodzowne celem zawładnięcia ropą naftową i gazem znad Morza Kaspijskiego. Zdaniem innych &#8211; wśród nich są wojskowi &#8211; trwałe osadzenie się w sercu Eurazji ma kluczowe znaczenie, bo pozwoli USA wziąć w kleszcze trzy ważne kraje &#8211; Rosję, Chiny i Indie. Te dwa ostatnie, a jutro może również Rosja, jeśli zdoła wydobyć się z chaosu, w którym się pogrążyła, są w stanie opierać się globalizacji ponadnarodowej, którą Waszyngton pragnie narzucić kuli ziemskiej. To przeszkadza realizacji planów amerykańskich.<br />
Kontrola złóż ropy naftowej i gazu w Azji Środkowej nie tylko jest rentowna pod względem gospodarczym, ale może również stać się potężnym orężem nacisku. Chiny i Indie potrzebują tych zasobów energetycznych &#8211; coraz bardziej od nich zależą. Gdyby okazały się zbyt krnąbrne lub postępowały niezależnie, Waszyngton mógłby zakręcić im kurki z gazem i ropą&#8230;<br />
Ponadto po skonsolidowaniu swojej kontroli w tym regionie, Stany Zjednoczone będą mogły siać niezgodę między Chinami i Rosją lub Indiami i Chinami, aby zapobiec ewentualnemu zbliżeniu strategicznemu między tymi państwami.</p>
<p><strong>- Ta obecność amerykańska w Eurazji zdaje się bardzo niepokoić Iran&#8230;</strong></p>
<p>- Iran ma dość powodów do niepokoju, bo czuje się okrążony. Po zainstalowaniu się w Azji Środkowej USA będą mogły również jeszcze bardziej osaczyć Irak i wzmóc presję na Syrię i Egipt. Taka perspektywa bardzo cieszy Izrael.</p>
<p><strong>IMPERIALIZM ZBIOROWY</strong></p>
<p><strong>- W swojej książce pt. Hegemonizm Stanów Zjednoczonym i zanik projektu europejskiego, opublikowanej przed dwoma laty we Francji, a w zeszłym roku w Hiszpanii, wyjaśnia pan, że wraz z wojną w Zatoce Stany Zjednoczone zainaugurowały trzecią fazę imperialistycznego podboju kuli ziemskiej&#8230;</strong></p>
<p>- Pierwszy nastąpił w XVII i XVIII w. &#8211; był to podbój Ameryki i handel czarnymi niewolnikami. Drugi nastąpił w XIX w., kiedy to doszło do podboju Afryki i Azji. Potem nastąpiła kontrofensywa narodów &#8211; po uzyskaniu niepodległości przez kolonie angielskie w Ameryce Północnej i rewolucji wznieconej przez niewolników haitiańskich wielkie ruchy narodowowyzwoleńcze rozwinęły się w Azji i Afryce&#8230; Teraz wkraczamy w trzecią fazę, którą nazywam fazą zbiorowego imperializmu Triady.</p>
<p><strong>- Stanów Zjednoczonych, Europy i Japonii?</strong></p>
<p>- Właśnie. Dziś swoje prawo dyktuje amerykański, europejski i japoński kapitał ponadnarodowy i wielonarodowy, w łonie którego czasami mogą występować rozbieżności merkantylne, ale który ma w stosunku do Południa wspólne interesy. Ten imperializm Triady, chcąc narzucić swoją wolę, potrzebuje siły uderzeniowej &#8211; rolę takiej siły spełnia hegemonizm amerykański. Bez siły wojskowej USA imperializm Triady nie dałby sobie rady. Piszę pokrótce o tej sprawie w książce, o której pani wspomniała; stanowi ona główny temat książki, którą właśnie napisałem.</p>
<p><strong>- Czy mógłby pan streścić zawartą w niej tezę?</strong></p>
<p>- Okres po drugiej wojny światowej (1945-1980) cechowała hegemonia lewicy. Wynikało to zarówno z podwójnej klęski faszyzmu i starego kolonializmu, jak i ze zwycięstwa Związku Radzieckiego. Powstały systemy regulacji społecznej &#8211; państwo opiekuńcze w świecie zachodnim, system radziecki i rozmaite warianty nacjonalizmu populistycznego na Południu. Ten rozdział historii jest już zamknięty. Siły, które ożywiały ten etap, uległy erozji. Ich zmierzch stworzył warunki do ofensywy prawicy. Chwila historyczna, w której dziś żyjemy, to chwila hegemonizmu prawicy &#8211; brutalnej prawicy, która mobilizuje wszystkie pozostające w jej zasięgu środki polityczne i wojskowe celem narzucenia nowego ładu gospodarczego i społecznego.</p>
<p>Samir Amin rozmyśla przez parę sekund.</p>
<p>- Oczywiście, to nic nowego. Tak już bywało w historii. Poprzednio mocarstwami, które usiłowały siłą narzucić swoje projekty &#8220;nowego ładu&#8221;, były Niemcy hitlerowskie i cesarska Japonia. Natknęły się na opór narodów i na inne mocarstwa imperialistyczne, które też dążyły do hegemonii. Po drugiej wojnie światowej samo istnienie Związku Radzieckiego zmusiło USA do ograniczenia swoich ambicji. Nowość, i to niesłychanie niebezpieczna, polega na tym, że dziś Stany Zjednoczone, które dominują w Triadzie, uważają, że nikomu już nie muszą się opowiadać.<br />
Ze stosu książek wyjmuje Zderzenie cywilizacji Samuela Huntingtona. To wiele mówiąca książka &#8211; stwierdza i ją kartkuje.</p>
<p>- Teza tego człowieka, który nie jest niezależnym uczonym, lecz urzędnikiem na służbie establishmentu amerykańskiego, przypomina mi Mein Kampf Hitlera&#8230;</p>
<p><strong>- Czyżbym się przesłyszała?</strong></p>
<p>- Nie. Dobrze pani usłyszała. Rasizm to obecnie środek, po który gwoli swojej konsolidacji postanowił sięgnąć blok Triady imperialistycznej: oto cywilizowanym zagrażają barbarzyńcy (wszystkie narody Azji i Afryki, a potencjalnie może również Rosjanie). W tym znaczeniu tematyka Zderzenia cywilizacji przywodzi mi na myśl Mein Kampf. W obu przypadkach robi się użytek z tej samej trywialnej logiki &#8211; narody wyższe (wczoraj Niemcy nazistowscy, dziś Amerykanie i Europejczycy) mają prawo poddać narody dzikie swojej dyktaturze. Narody wyższe mogą w dalszym ciągu korzystać ze swoich stylów życia tylko pod warunkiem, że pozbawią pozostałe wszelkiej nadziei na korzystanie ze swoich przywilejów. To prosta logika rasizmu fundamentalnego, który wyraża się z całą wulgarnością w tym, na co stać Busha czy Silvio Berlusconiego. Mein Kampf też był książką trywialną i wulgarną. Z tego w dużej mierze czerpała swoją siłę.</p>
<p><strong>- To brutalne porównanie&#8230;</strong></p>
<p>- Moje porównanie nie jest brutalne &#8211; brutalna jest treść tej książki i ideologia amerykańskiej Partii Republikańskiej, podzielana lub tolerowana przez Europejczyków. Przywódcy bloku zachodniego uważają, że aby osiągnąć swój cel, nie wystarczy to bezczelne odwołanie się do rasizmu. Uważają ponadto, że pilnym zadaniem jest zakneblowanie społecznych i politycznych ruchów oporu, które konsolidują się w łonie samego &#8220;cywilizowanego&#8221; Zachodu. Walka z terroryzmem dała im pretekst, który wart jest góry złota. Jesteśmy już świadkami odradzania się maccarthyzmu w USA, a w Europie bardzo antydemokratyczne środki, jakie podjęto przeciwko terroryzmowi, wkrótce obrócą się przeciwko opozycji wobec modelu neoliberalnego. Zaczyna się diabolizować ruch antyglobalizacyjny. Czyni się perwersyjne amalgamaty między przemocą, jaka towarzyszy starciom tych, którzy demonstrują przeciwko globalizacji neoliberalnej, z policją, a operacjami terrorystycznymi&#8230; Berlusconi to ekspert w tej dziedzinie. Lecz nie on jeden</p>
<p><strong>- Wyobrażam sobie, że ta sprawa będzie szeroko dyskutowana na II Światowym Forum Społecznym, które w końcu stycznia zacznie obradować w Porto Alegre.</strong></p>
<p>- Oczywiście. Strategia budowy międzynarodowego frontu walki narodów z projektem Triady i hegemonizmem amerykańskim wymaga, aby walka ta była systematyczna i aby prowadzono ją zarówno z neoliberalizmem gospodarczym, jak i z wojną. Dla nas jest oczywiste, że globalizacja neoliberalna i militaryzacja tej formy globalizacji stały się nierozłączne.<br />
Nie można walczyć jedynie z tym czy innym wymiarem neoliberalizmu gospodarczego w ośrodkach systemu (w Stanach Zjednoczonych lub w Europie), a nie walczyć z interwencjami wojskowymi na jego peryferiach. Te interwencje nie wynikają z niezależnej logiki &#8211; przeciwnie, są częścią składową panoszenia się gospodarki neoliberalnej.</p>
<p><strong>Samir Amin </strong>(ur. w 1931 r. w Egipcie) &#8211; wykształcony we Francji myśliciel społeczny, zajmuje się teorią systemu światowego, nierównomiernego rozwoju i kapitalizmu peryferyjnego, krytyką globalizacji neoliberalenej i europocentryzmu. Autor m.in. Accumulation on a World Scale (1970), Le développement inégal: Essai sur les formations sociales du capitalisme périphérique (1973), L&#8217;eurocentrisme: Critique d&#8217;une idéologie (1988), Empire of Chaos (1992), Re-Reading the Postwar Period (1994), Spectres of Capitalism (1998). Kieruje afrykańskim biurem Forum Trzeciego Świata w Dakarze i przewodniczy Światowemu Forum Rozwiązań Alternatywnych.</p>
<p>* Artykuł ten ukazał się w tygodniku Proceso (Meksyk) z 27 stycznia 2002 r.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kampania-palestyna.pl/index.php/2010/02/08/walka-z-terroryzmem-to-wielka-zaslona-dymna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zmowa milczenia wokół pewnej zbrodni</title>
		<link>http://www.kampania-palestyna.pl/index.php/2010/02/08/zmowa-milczenia-wokol-pewnej-zbrodni/</link>
		<comments>http://www.kampania-palestyna.pl/index.php/2010/02/08/zmowa-milczenia-wokol-pewnej-zbrodni/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2010 14:24:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>aneta</dc:creator>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[Irak]]></category>
		<category><![CDATA[Okupacja]]></category>
		<category><![CDATA[Zbrodnie wojenne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kampania-palestyna.pl/?p=681</guid>
		<description><![CDATA[Dlaczego George W. Bush i Tony Blair nie wspominają o najstraszniejszej zbrodni wojennej Saddama Husajna?, pyta Robert Fisk, korespondent londyńskiego „Independenta” na Bliskim Wschodzie, i odpowiada: bo ona kompromituje władze amerykańskie!
Dlaczego we wszystkich swoich „dossier” nie odnoszą się do 5 tys. młodych ludzi i kobiet, których trzymano w ośrodkach internowaniaa, gdy tuż przed najazdem prezydenta [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dlaczego George W. Bush i Tony Blair nie wspominają o najstraszniejszej zbrodni wojennej Saddama Husajna?, pyta Robert Fisk, korespondent londyńskiego „Independenta” na Bliskim Wschodzie, i odpowiada: bo ona kompromituje władze amerykańskie!</p>
<p>Dlaczego we wszystkich swoich „dossier” nie odnoszą się do 5 tys. młodych ludzi i kobiet, których trzymano w ośrodkach internowaniaa, gdy tuż przed najazdem prezydenta Saddama Husajna na Iran w 1980 r. ich rodziny pochodzenia irańskiego wygnano przez granicę do Iranu?</p>
<p>Czy może dlatego, że tych 5 tys. młodych mężczyzn i kobiet wykorzystano do eksperymentów z czynnikami wojny chemicznej i biologicznej, których składniki dostarczyły USA?<br />
Kilka miesięcy przez najazdem na Iran we wrześniu 1980 r. – najazdem, w którym dziesiątki tysięcy żołnierzy irańskich poniosły przerażającą śmierć od spowodowanych przez gaz oparzeń – Saddamowy minister spraw wewnętrznych wydał rozporządzenie nr 2884 z 10 kwietnia 1980 r., w którym stwierdzono, że „wszyscy młodzi ludzie w wieku od 18 do 28 lat nie podlegają deportacji i aż do odwołania muszą przebywać w ośrodkach internowania”.</p>
<p>Większość młodych mężczyzn i kobiet objętych tych rozporządzeniem, choć nie wszyscy, była Kurdami. Żadna z ich rodzin nigdy więcej nie ujrzała tych swoich ukochanych istot, ale z biegiem czasu dowiedziały się, że internowanych zabito podczas eksperymentów w ośrodkach wojny chemicznej i biologicznej w Iraku.<br />
Wśród najstraszliwszych zbrodni wojennych popełnionych podczas drugiej wojny światowej były japońskie eksperymenty z chemikaliami i gazami na więźniach w Harbinie w okupowanych Chinach. Funkcjonariusze amerykański postarali się, aby główni winni uniknęli kary w zamian za rezultaty ich eksperymentów. Naziści przeprowadzali eksperymenty medyczne na Żydach w obozach masowej zagłady w Europie – niektórzy ich „lekarze” też uniknęli kary.</p>
<p>Jak zawsze w Iraku – i gdzie indziej na świecie – nie ma dowodów. Rodziny kurdyjskie, z którymi rozmawiał „Independent”, prosiły, aby nie ujawniać ich nazwisk, w rozpaczliwej nadziei, że ich synowie, mężowie i córki jeszcze mogą żyć. Wśród nich był ojciec młodego mężczyzny, którego zabrano z domu rodzinnego w Bagdadzie, oraz ojciec mężczyzny, którego rzekomo posłano na front podczas wojny irańsko-irackiej i który zginął jako „męczennik” w kilka miesięcy po swojej śmierci podczas eksperymentu medycznego.<br />
Amerykański Departament Rolnictwa, zachęcany przez prezydenta Busha-ojca, posłał do Iraku próbki substancji chemicznych, które mogły chronić uprawy i produkty rolne, wraz z pestycydami, które następnie rozwinięto po to, aby służyły wojnie chemicznej, mimo wielokrotnych ostrzeżeń urzędników amerykańskich, że mogą zostać wykorzystane przeciwko istotom ludzkim.</p>
<p>Tuż przed wrześniową inwazją 1980 r. na Iran zaczęły się aresztowania. Według jednego z uchodźców irackich, z którymi przeprowadził wywiad „Independent”, „wyparowało” co najmniej 5 tys. „młodych Kurdów”.</p>
<p>Według pewnego dysydenta irackiego, którego odmowa przystąpienia do opozycji irackiej przemawia na jego korzyść w świetle tego, o czym za chwilę, duża, choć nieznana liczba młodych aresztantów mogła zginąć w rezultacie wykorzystania ich jako królików doświadczalnych do realizacji wdrażanych przez Saddama Husajna programów badań w różnych laboratoriach chemicznych, biologicznych i nuklearnych. Zgodnie z tym samym źródłem, naukowcy iraccy, którzy od tego czasu uciekli na Zachód, napomykali o programach testowania broni biologicznej, ale z oczywistych powodów odmawiali oskarżania samych siebie. Iracko-irańskie rodziny kurdyjskie, które uzyskały przerażające informacje o losie swoich krewnych, nie zgodziły się siedzieć cicho. Ojciec pięciu „zaginionych” chłopców uzyskał audiencję u wiceprezydenta Iraku, który miał mu powiedzieć, że jeden z jego synów został uwięziony z powodu opozycji wobec prezydenta Saddama, ale później „przejrzał na oczy”. Postanowił walczyć na wojnie z Iranem i poległ w walce, a jego ciało „zaginęło”.<br />
Zdaniem kurdyjskiego uchodźcy z Iraku, mieszkającego w Libanie i postrzegającego „oficjalną”, tj. wspieraną przez Waszyngton opozycję iracką jako piątą kolumnę, wywiadom zachodnim od dawna znany był los 5 lub więcej tysięcy „internowanych”. „Teraz jest jasne”, mówi, „że podczas wojny z Iranem wielu młodych internowanych zabrano do tajnych laboratoriów w różnych punktach w Iraku i w niezliczonych warunkach i sytuacjach poddano silnym dawkom substancji chemicznych i biologicznych. Po każdym niepowodzeniu wojskowym na froncie, wywołującym panikę w Bagdadzie, eksperymenty te przyspieszano – co znaczy, że do laboratoriów trzeba było wysyłać więcej internowanych, na których testowano gaz nerwowy VX, gaz musztardowy, sarin, tabun, aflatoksyn, gangrenę gazową i wąglika.” We wczesnych stadiach wojny iracko-irańskiej wojska irańskie szturmowały autostradę prowadzącą z Bagdadu do Basry i niemal przecięły Irak na pół – ku wielkiemu zmartwieniu Waszyngtonu.<br />
Jednak w żadnym z wielu oskarżeń wysuwanych przez Londyn i Waszyngton pod adresem reżimu Saddama Husajna nie wspomina się o zniknięciu 5 tys. młodych ludzi „internowanych” przez Irak tuż przed wybuchem wojny iracko-irańskiej.</p>
<p>Może to oczywiście odzwierciedlać zakłopotanie Zachodu z powodu poparcia, jakiego podczas tej wojny udzielał Irakowi. Albo może to być próba uniknięcia wszelkiego dochodzenia na temat tego, jak prezydent Saddam uzyskał środki do prowadzenia wojny chemicznej ze swoimi przeciwnikami.</p>
<p><strong>Robert FISK </strong></p>
<p><strong>Tłum. Zbigniew Marcin Kowalewski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kampania-palestyna.pl/index.php/2010/02/08/zmowa-milczenia-wokol-pewnej-zbrodni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>IRAK: Kto naprawdę wygrał wojnę?</title>
		<link>http://www.kampania-palestyna.pl/index.php/2010/02/08/irak-kto-naprawde-wygral-wojne/</link>
		<comments>http://www.kampania-palestyna.pl/index.php/2010/02/08/irak-kto-naprawde-wygral-wojne/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2010 11:18:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>aneta</dc:creator>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[Irak]]></category>
		<category><![CDATA[Zbrodnie wojenne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kampania-palestyna.pl/?p=655</guid>
		<description><![CDATA[Modnie jest teraz mówić o tym jak będzie wyglądać “nazajutrz”. Ale pomówmy o tym jaka będzie najbliższa noc. Po zakończeniu wojny w Iraku, świat stanie wobec dwóch decydujących faktów: po pierwsze miażdżąca przewaga amerykańskich broni może wygrać z każdym narodem na świecie, choćby najbardziej walecznym; po drugie niewielka grupa, która wymyśliła tę wojnę &#8211; sojusz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		H1 { page-break-after: avoid } 		H1.western { font-family: "Garamond", serif; font-size: 12pt; font-weight: bold } 		H1.cjk { font-size: 12pt; font-weight: bold } 		P { margin-bottom: 0.21cm } -->Modnie jest teraz mówić o tym jak będzie wyglądać “nazajutrz”. Ale pomówmy o tym jaka będzie najbliższa noc. Po zakończeniu wojny w Iraku, świat stanie wobec dwóch decydujących faktów: po pierwsze miażdżąca przewaga amerykańskich broni może wygrać z każdym narodem na świecie, choćby najbardziej walecznym; po drugie niewielka grupa, która wymyśliła tę wojnę &#8211; sojusz fundamentalistów chrześcijańskich z żydowskimi neokonserwatystami – wygrała jeszcze więcej, bo będzie teraz kontrolować Waszyngton właściwie bez ograniczeń.</p>
<p>Kombinacja tych dwóch faktów stanowi teraz największe niebezpieczeństwo dla świata i szczególnie dla Bliskiego Wschodu, narodów arabskich i przyszłości Izraela. Ów sojusz jest wrogiem pokojowych rozwiązań, wrogiem arabskich rządów, narodu palestyńskiego i izraelskiego obozu pokoju. Ta grupa nie marzy tylko o stworzeniu imperium amerykańskiego podobnego do imperium rzymskiego, ale też o mini-imperium izraelskim, pod kontrolą skrajnej, nacjonalistycznej prawicy i kolonistów. Chce zmiany rządów we wszystkich krajach arabskich. Stworzy nieustanny chaos w całym regionie, chaos o nieprzewidzialnych konsekwencjach.</p>
<p>Jej mentalny świat jest mieszaniną ideologicznego oszołomienia z brudnymi materialistycznymi interesami, amerykańskiego patriotyzmu i prawicowego syjonizmu. To niebezpieczna mikstura. Jest w niej coś z ducha Ariela Szarona, człowieka, który zawsze miał gigantyczne plany zmiany całości regionu, mieszankę twórczej wyobraźni (sic), zwykłego szowinizmu i prymitywnej wiary w brutalną siłę.</p>
<p><strong>Kto wygrał?</strong></p>
<p>Grupa neokonserwatystów. Grupa zwarta, prawie wszyscy jej członkowie są Żydami. Trzyma kluczowe stanowiska w administracji Busha jak też w ciałach doradczych, które odgrywają ważną rolę w formułowaniu polityki amerykańskiej w rządzie i artykułach redakcyjnych najbardziej wpływowych gazet. Przez wiele lat była to grupa marginalna, która radykalizowała prawicę we wszystkich dziedzinach. Walczyła między innymi przeciwko legalnemu przerywaniu ciąży, homoseksualistom i pornografii. Kiedy Beniamin Netaniahu objął władzę w Izraelu poradziła mu walkę z Arabami. Jej wielka chwila nadeszła wraz z zawaleniem się WTC. Amerykańska publiczność i politycy byli w szoku, kompletnie zdezorientowani, niezdolni do zrozumienia zmienionego świata. Neokonserwatyści byli jedyną grupą, która miała gotowe wytłumaczenie i nawet rozwiązanie.</p>
<p>Już w dziewięć dni po. William Kristol (syn założyciela grupy Irvinga Kristola) opublikował “List otwarty do prezydenta Busha”, wyjaśniający, że nie wystarczy zniszczyć siatkę Ossamy ben Ladena, że trzeba też “pozbawić władzy Saddama Husajna” i “ukarać” Syrię i Iran za popieranie libańskiego Hezbollahu. List opublikowano w Weekly Strandart, piśmie założonym przez Kristola za pieniądze ultraprawicowego magnata prasowego Ruperta Murdocha, który oferował dla sprawy” 10 milionów dolarów. Podpisało go 41 najbardziej wpływowych neokonserwatystów jak Norman Podhoretz, Żyd niegdyś lewicowy, który stał się ikoną skrajnej prawicy, wydawca prestiżowego Encounter Magazine, Frank Gaffney z Center for Security Studies, Robert Kagan, również z Weekly Standard, Charles Krauthammer z Washington Post i oczywiście Richard Perle.</p>
<p>Perle jest tu postacią kluczową. Do niedawna był szefem Defence Policy Board amerykańskiego departamentu obrony, do którego należą też Elliot Cohen i Devon Cross. Perle jest też dyrektorem izraelskiego Jerusalem Post, własności skrajnej, syjonistycznej prawicy. Jest kluczowym członkiem wpływowej grupy skrajnej prawicy American Enterprise Institute. Niedawno musiał zrezygnować ze swej posady w Pentagonie gdy ujawniono, że pewna prywatna korporacja obiecała mu milion dolarów za korzyści z jego wpływu na rząd.</p>
<p>Ten list był faktycznie początkiem wojny w Iraku. Został bardzo dobrze przyjęty przez administrację Busha, w której członkowie grupy zajmowali już decydujące posady. Paul Wolfowitz, ojciec wojny, jest numerem dwa departamentu obrony, w którym inny przyjaciel Perle’a Douglas Feith, kieruje Pentagon Planning Board. John Bolton jest podsekretarzem w departamencie stanu.</p>
<p>Elliot Abrams, odpowiedzialny za Bliski Wschód w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, był osobiście zamieszany w skandal Irangate (amerykańska broń dostarczna Iranowi za pośrednictwem Izraela w zamian za pieniądze z kokainy, którymi za swoją broń płacili contras w Nikaragui). Główny bohater tamtej afery, pułkownik Oliver North jest członkiem Jewish Institute for Natonal Security Affair (JINSA), głównej organizacji wpływów żydowskich w Stanach Zjednoczonych, tak jak Michael Ledeen, inny bohater skandalu.</p>
<p>Ledeen promuje wojnę totalną, nie tylko przeciwko Irakowi, ale też przeciwko innym wrogom Izraela Iranowi, Syrii, Arabii Saudyjskiej i Autonomii Palestyńskiej. Dov Zakhein jest audytorem Pentagonu. Większość tych ludzi, wraz z wiceprezydentem Dickiem Cheneyem i sekretarzem obrony Donaldem Rumsfeldem, jest zrzeszona w Project for the New American Century (Projekt na rzecz Nowego Amerykańskiego Wieku), który opublikował swój program w 2002 roku “utrzymania i rozszerzenia Amerykańskiego Pokoju”, który oznacza kontrolę całej planety.</p>
<p>Meyrav Wurmser (Meyrav to teraz bardzo modne imię w Izraelu) jest dyrektorką Center for Middle East Policy w Hudson Institute. Pisze do Jeruzalem Post i jest współzałożycielką izraelskiego MEMRI (Middle East Media Research Institute), który był autorem fałszerstw w irackim raporcie Tony’ego Blaira (skandal z lutego tego roku) i jest (według Guardiana) agendą Mossadu.</p>
<p>Mąż Meyrav, David Wurmser, jest szefem Badań Bliskowschodnich w American Enterprise Institute Perle’a. Do grupy należy też Dennis Ross, który przez lata zajmował się “procesem pokojowym” z ramienia administracji Stanów Zjednoczonych.</p>
<p>We wszystkich ważniejszych miediach są ludzie związani z grupą, jak William Safire z New York Times, człowiek kompletnie zahipnotyzowany przez Szarona, czy Charles Krauthammer z Washington Post. Inny przyjaciel Perle’a Robert Bradley jest wydawcą Wall Street Journal.</p>
<p>Przemówienia Busha czy Cheneya wydają się pochodzić prosto z ust Szarona gdyż ich redaktorzy Joseph Shattan, Mathew Scully i John McConnel to neokonserwatyści, tak jak dyrektor gabinetu Cheneya Lewis Libby. Olbrzymi wpływ tej w większości żydowskiej grupy wywodzi się ze ścisłego sojuszu z chrześcijańskimi fundamentalistami ze skrajnej prawicy, którzy kontrolują Partię Republikańską.</p>
<p>Głównymi gwiazdami są tam teleewangelista Jerry Falwell z Moral Majority, który dostał prywatny odrzutowiec od Menahema Begina, oraz Pat Robertson z Christian Coalition i Christian Broadcasting Network, które finansują Chrześcijańską Ambasadę J.W. van der Hoevena w Jerozolimie, grupę popierającą żydowską kolonizację ziem palestyńskich.</p>
<p>Obie grupy łączy fanatyczne oddanie ideologii izraelskiej skrajnej prawicy. Widzą oni wojnę w Iraku jako walkę Dzieci Światła (the Children of Light) , które symbolizują Amerykę i Izrael z Dziećmi Ciemności (the Children of Darkness) (Arabowie i muzułmanie). Żaden z tych faktów nie jest zresztą objęty tajemnicą. Na temat tej walki pisano w tuzinach artykułów w amerykańskiej i światowej prasie. Członkowie grupy są z siebie dumni.</p>
<p><strong>Generał-syjonista</strong></p>
<p>Człowiek, który symbolizuje to zwycięstwo to generał Jay Garner, wyznaczony na szefa administracji powojennego Iraku. To nie jest jakiś anonimowy generał wybrany przypadkiem. Garner jest partnerem ideologicznym Paula Wolfowitza i neokonserwatystów. Dwa lata temu, wraz z 26 innymi oficerami armii amerykańskiej podpisał list JINSA wychwalający armię izraelską za “spokojne zachowanie wobec morderczej przemocy Autonomii Palestyńskiej” co było nowością dla izraelskich środowisk pokojowych. Garner twierdził, że “silny Izrael jest atutem, na którym powinni oprzeć się amerykańscy politycy i planiści wojskowi”. W czasie pierwszej wojny w Zatoce wychwalał rakiety Patriot, które akurat wtedy poniosły raczej porażkę. Po zakończeniu służby w 1997 stał się (co za niespodzianka) handlarzem bronią, wyspecjalizowanym głównie w rakietach. Zebrał dużo kontraktów Pentagonu. W tym roku dostał kontrakty na półtora miliarda (!) dolarów i jeszcze umowę na instalację Patriotów w Izraelu. W konsekwencji nie może być lepszego kandydata na szefa irackiej administracji, szczególnie w momencie gdy szykują się miliardowe kontrakty na “odbudowę” Iraku, finansowane ze sprzedaży irackiej ropy.</p>
<p><strong>Nowa Deklaracja Balfoura.</strong></p>
<p>Ideologia grupy wzywająca do powstania światowego imperium amerykańskiego i Wielkiego Izraela przypomina nam coś z przeszłości. Deklaracja Balfoura z 1917 roku, która obiecywała Żydom ojczyznę-matkę w Palestynie miała dwóch rodziców. Matką był chrześcijański syjonizm (wśród jego największych głosicieli byli Lord Palmerston i Lord Shaftesbury, jeszcze na długo przed żydowskim ruchem syjonistycznym) a ojcem brytyjski imperializm. Idea syjonistyczna była potrzebna Brytyjczykom by oddalić francuską konkurencję w regionie i posiąść Palestynę konieczną do kontrolowania Kanału Sueskiego, najkrótszej drogi morskiej do Indii. To samo teraz się powtarza. W ubiegłym roku Perle zorganizował zebranie, na którym proponowano wojnę nie tylko przeciwko Irakowi, ale też Arabii Saudyjskiej i Egiptowi, by zabezpieczyć serce światowych rezerw ropy. Irak miałby być tylko “osią” tego przedsięwzięcia. Jednym z usprawiedliwień tego projektu miało być bezpieczeństwo Izraela.</p>
<p>Na pozór wszystko to jest dobre dla Izraela. Ameryka kontroluje świat, my kontrolujemy Amerykę. Nigdy przedtem Żydzi nie mieli takiego wpływu na centrum światowej władzy. Ale ta tendencja mnie niepokoi. Jesteśmy jak hazardziści, którzy stawiają cale swoje pieniądze i przyszłość na jednego konia. Dobrego konia, konia, który nie ma teraz żadnej konkurencji, ale tylko jednego.</p>
<p>Neokonserwatyści spowodują długi okres chaosu w świecie arabsko-muzułmańskim. Wojna w Iraku pokazała już, że ich znajomość arabskiej rzeczywistości jest bardzo ograniczona. Ich przewidywania polityczne nie trzymają się kupy, tylko brutalna siła ratuje ich interesy. Kiedyś Amerykanie się wycofają, ale my tu zostaniemy. Musimy współżyć z narodami arabskimi. Chaos w krajach arabskich wystawia nas na niebezpieczeństwo. Wolfowitz i spółka marzą być może o Bliskim Wschodzie demokratycznym (sic), liberalnym, syjonistycznym i zakochanym w Ameryce, ale rezultatem ich awantur będzie fanatyzm i fundamentalizm, które zagrożą naszej egzystencji.</p>
<p>Sojusz żydowskich neokonserwatystów z chrześcijańskimi fundamentalistami może w końcu wywołać sprzeciw w Waszyngtonie. I jeśli Bush zostanie pobity w najbliższych wyborach tak jak jego ojciec po pierwszej wojnie w Zatoce, cały ten gang zostanie przegoniony. Biblia uczy nas o losie królów Judei, którzy oparli się na ówczesnym mocarstwie Egipcie&#8230; Bush i jego klika neokonserwatystów to nie jest jakiś kruchy twór. Wprost przeciwnie, jest teraz bardzo silny. Ale czy naprawdę wszystko mamy postawić na niego?</p>
<p><strong>Uri Avnery </strong>- jest centrolewicowym, izraelskiem dziennikarzem. Jest członkiem izraelskiego stowarzyszenia Gush Shalom ( www.gush-shalom.org ), grupującego zwolenników pokoju opartego na dekolonizacji i sprawiedliwości. Counterpunch 12 kwietnia 2003 roku.<br />
<strong><br />
tłum: Jerzy Szygiel </strong></p>
<p><span style="font-family: Garamond,serif;"><span style="font-size: small;"><strong><br />
</strong></span></span></p>
<p><span style="font-family: Garamond,serif;"><span style="font-size: small;"><br />
</span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kampania-palestyna.pl/index.php/2010/02/08/irak-kto-naprawde-wygral-wojne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

