Zakaz budowy wyzwolił boom budowlany

Zakaz budowy wyzwolił boom budowlany

Zakaz budowy wyzwolił boom budowlany

W Waszyngtonie Izraelczycy i Palestyńczycy rozmawiają o pokoju. Tymczasem w żydowskich osiedlach na Zachodnim Brzegu Jordanu prace budowlane biegną pełną parą. Prawny zakaz ich budowy jest ignorowany, a rząd przygląda się temu biernie. Tysiące nowych domów mogą zaszkodzić pojednaniu.

Oficjalnie właśnie wybija godzina dyplomacji. Po raz pierwszy od dwóch lat Izraelczycy i Palestyńczycy ponownie toczą bezpośrednie rozmowy pokojowe. Prezydent USA Barack Obama zaprosił izraelskiego szefa rządu Benjamina Netanjahu i prezydenta Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa do Waszyngtonu. Budowa nielegalnych osiedli jest jednym z najbardziej drażliwych tematów.

I tu obydwie strony stają się coraz bardziej nieprzejednane. „Jeżeli chodzi o nas, będziemy nadal budować, kiedy tylko pogrzebiemy naszych zmarłych”, mówi Naftali Bennett, generalny dyrektor Organizacji Osadników Jesha, zaledwie na kilka godzin przed rozpoczęciem rozmów pokojowych. Krótko po jego zapowiedzi osadnicy rozpoczynają budowę w kilku symbolicznych osiedlach na Zachodnim Brzegu. Ekipie SPIEGEL ONLINE Bennett grozi słowami: „Nie wystarczy, że moratorium na rozbudowę osiedli zakończy się 26 września. Ehud Barak musi w sposób czynny uczestniczyć w wydaniu pozwolenia na budowę 3 tysięcy nowych mieszkań, z tego 1,5 tys. natychmiast.”

Przesłanie jest jasne: Po tym, jak terroryści z Hamasu zastrzelili w pobliżu Hebronu czterech Izraelczyków, osadnicy nie chcą już trzymać się dziesięciomiesięcznego zakazu budowy, który wygasa z końcem września. Dowódca armii powiedział gazecie „Maariv”, że osadnicy mogliby Zachodni Brzeg „zatopić tysiącami domów”. Jego troską jest to, że nadciągną oni z dziesiątkami betoniarek i będą odlewać ściany. Armia nie będzie mogła nic przedsięwziąć, wyjaśnia dowódca.

A dlaczego właściwie powinna coś zrobić, jeśli odnosi wrażenie, że sam rząd nie popiera tego moratorium?

Zatem już wkrótce mogą rozpocząć się znów prace budowlane w 57 osiedlach. Uroczyście rozpoczęte w czwartek 2 września  przez Minister Spraw Zagranicznych USA Hillary Clinton rozmowy pokojowe nic tu nie zmienią, bowiem już w przeszłości nie przerywano budowy osiedli w czasie trwania negocjacji. Od czasu rozpoczęcia w Oslo procesu pokojowego w latach 90. do dziś liczba osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu wzrosła trzykrotnie. Od 110 tys. na początku lat 90. do ponad 300 tys. osób w 121 osiedlach i 100 zewnętrznych posterunków kontrolnych obecnie, do tego dochodzi dalszych 200 tys. osadników we Wschodniej Jerozolimie.

Ziemia jest prawie za darmo

Być może będzie się więcej budować niż kiedyś. Już teraz niewiele wynika z zakazu budowy na Zachodnim Brzegu. Po dziesiątkach osiedli jeżdżą koparki, w użyciu są betoniarki, palestyńscy pracownicy budowlani harują przy prawie czterdziestu stopniach Celsjusza mając na karkach zarzucone ręczniki, a na głowach czapki baseballowe. Dwa tysiące domów jest obecnie w budowie. W większości rozpoczęto prace tuż przed lub krótko po rozpoczęciu obowiązywania moratorium.

Jak na przykład w Anatot, osiedlu w pobliżu Jerozolimy. Rabaty kwiatów, drzewa, śliczne tabliczki z nazwą ulicy przy każdym wejściu do domu, co kilka metrów uliczna latarnia. Anatot jest doskonałą idyllą na przedmieściach. Jednym z tych wielu osiedli, w których można szybko stracić poczucie, że jest się osadnikiem.

A teraz Anatot ma się powiększyć. Powstaje nowa dzielnica z 70 mieszkaniami, jak objaśnia z dumą inwestor. Osiedle powiększy się tym samym o jedną trzecią. Teraz żyje tu około 200 rodzin.

Kilka nowych domów jest już gotowych. Ładne kostki z kremowo-białego jerozolimskiego piaskowca. Kolorowy plakat przy wjeździe do miejscowości reklamuje: „Domy letniskowe z wysoką jakością życia” – to marzenie kosztuje od 1,02 do 1,4 mln szekli (w przeliczeniu ok. 280 tys. euro). To mniej pieniędzy niż za maleńkie mieszkanie własnościowe w Zachodniej Jerozolimie. Izraelskie osadnictwo Zachodnim Brzegu wspierają ogromne subwencje. Ziemia jest prawie za darmo, jest to przecież „ziemia państwowa”. Koszty związane z infrastrukturą nowo budowanych obiektów pokrywa państwo, a mieszkańcy otrzymują korzystne kredyty.

Formalnie w Anatot nie powinno się nic budować. Projekt budowy nowych domów nie należy do tych 490 „legalnych wyjątków” nie objętych moratorium na budowę osiedli, które przeforsował rząd.

„Zakaz budowy od samego początku był fikcją”

„Boom budowlany rozpoczął się tutaj na krótko przed wprowadzeniem zakazu budowy”, mówi Dror Etkes. Jest on tym Izraelczykiem, który być może najlepiej zna się na tych osiedlach. Od lat dokumentuje budowę osiedli i składa skargi przeciw nielegalnym projektom. Jest pewny, że w przynajmniej 46 spośród w sumie 120 osiedli nadal trwają budowy, a jedynie w 5 osiedlach projekty budowy zostały rzeczywiście zamrożone. W przypadku 29 osiedli nawet inspektorzy rządowi stwierdzili naruszenia moratorium. Dotąd jednak jeszcze żadna firma budowlana nie została pociągnięta do odpowiedzialności, chociaż zakaz budowy po raz pierwszy w izraelskiej historii jest nie tylko „polityczną” dyrektywą, lecz w rzeczywistości ustawą – co oznacza że takie naruszenie musiałoby pociągnąć za sobą kary.

Do tego dochodzi jeszcze fakt, że oficjalne moratorium nie dotyczy prac nad budową infrastruktury. Dzięki temu wybudowano szereg oczyszczalni ścieków i zbiorników wodnych w osiedlach – częściowo na ziemi palestyńskiej. Główną ulicę w Beitar Illit poprowadzono od nowa.

Zakazem nie tknięto finansowych zachęt, które są wystarczającym powodem osiedlania się wielu Izraelczyków na Zachodnim Brzegu. W dalszym ciągu obowiązują tanie kredyty, subwencjonowane czynsze, obniżki podatku – liczne przywileje, które łatwo można było anulować.

„Różnica między działalnością budowlaną przed i w trakcie trwania tego zakazu budowy jest o wiele, wiele mniejsza niż sądzą osadnicy”, mówi Etkes. „Moratorium nie tylko obchodzono – od samego początku było ono fikcją”. Jednym z następstw jest koncentracja nielegalnej aktywności budowlanej, na osiedlach położonych na wschodzie  Zachodniego Brzegu. Chodzi więc o te małe, odizolowane i często radykalne osiedla, które w przypadku podpisania układu pokojowego, trzeba by było zlikwidować, a których mieszkańcy będą się przeciwko temu bronić używając przemocy.

„Ostatecznie zakaz budowy jest raczej bardziej szkodliwy niż pożyteczny.”

Buduje się także w Kfar Adumim. Osiedle jest widocznie większe. Na wzgórzach między Jerychem a Jerozolimą żyje 2,7 tys. ludzi. Mieszkają tu także dwaj Członkowie Knesetu, obydwaj zwolennicy twardego kursu, Aryeh Eldad i Uri Ariel. Obecnie ma powstać 30 nowych domów. Do prac budowlanych zatrudniono 50 palestyńskich pracowników. Jeden z nich, który właśnie kładzie płytki łazienkowe, opowiada, że rozpoczęli pracę na miesiąc przed zakazem budowy. Na początku pracowali z 300 mężczyznami na pełnych obrotach, tak, aby w krótkim czasie położyć jak najwięcej fundamentów.

Jako „klasyczny przykład współpracy osadników z rządem” Etkes określa obejście moratorium w Kfar Adumin: Część fundamentów położono szybko przed wprowadzeniem zakazu budowy, następną część – po wprowadzeniu zakazu, ale nikt nie zadaje sobie trudu, aby to skontrolować. „Przez pół roku dyskutowano nad zakazem budowy. Było wystarczająco dużo czasu dla wszystkich uczestników, aby się do tego przygotować.”

Nie inaczej jest w innych osiedlach. Jeśli skończy się moratorium, osadnicy będą mogli natychmiast zacząć budowę lub też, jeśli właśnie nie mają takiej potrzeby, będą mogli postawić fundamenty na czas późniejszych zakazów budowy jako „zapas”. Poza tym organizacje osadników doręczyły gminom dziesiątki wniosków o budowę, które w kolejnych miesiącach mogą być rozpatrzone pozytywnie.

Glazurnik nie chce podać swego nazwiska, obawia się bowiem utraty pracy, dzięki której bądź co bądź ma ok. 30 euro na dzień. Opowiada jednak, że niektórzy z jego kolegów rozpoczęli budowę w osiedlach dwa dni przed wprowadzeniem moratorium i że na przykład w Har Homa przy Betlejem wciąż jeszcze budują, choć akurat tam obowiązuje zakaz – pracują w nocy, aby to tak bardzo nie rzucało się w oczy.

Z każdym projektem likwidacja osiedli będzie politycznie trudniejsza do przeprowadzenia.

Czy nie przeszkadza mu to jako Palestyńczykowi? „Co mamy zrobić ? Będziemy tu tak długo, jak długo nadal będzie można budować”, mówi wzruszając ramionami. Jest to pragmatyzm tych, którzy i tak nie wierzą, że Izraelczycy wkrótce opuszczą Zachodni Brzeg Jordanu. Prawie wszędzie w pobliżu Jerozolimy sytuacja wygląda podobnie.

A co dzieje się z odizolowanymi osiedlami, z tymi koło Nablusu, koło Doliny Jordanu, koło Hebronu? „Jest podobnie”, mówi Etkes.

Tu 10 mieszkań, tam 40. Nigdzie nie ma tak ogromnych projektów jak w Ramat Schlomo, żydowskim osiedlu we Wschodniej Jerozolimie, gdzie wiosną wydano zgodę na budowę 1600 nowych mieszkań – właśnie wtedy, gdy wiceprezydent USA Joe Biden przybył z wizytą oficjalną do Izraela. Amerykanie byli zirytowani i obstawali przy utrzymaniu zakazu budowy. Wiele małych projektów także przyciąga  tysiący nowych osadników – a z każdym osadnikiem przeforsowanie likwidacji osiedla stanie się trudniejsze. A bez likwidacji osiedli nie może powstać zdolne do funkcjonowania państwo palestyńskie.

Potrzeba jedynie kilku liczb z izraelskiego Biura Statystycznego, by stwierdzić, że w ostatnich miesiącach nie było żadnego godnego wzmianki zredukowania działalności budowlanej: Tak też relacjonowała izraelska stacja telewizyjna Chanel 10: W ciągu minionych 6 miesięcy sprowadziło się na Zachodni Brzeg Jordanu lub tam też przyszło na świat 8 tys. Izraelczyków. To odpowiadałoby w ciągu roku – szacując wstępnie – 16 tysiącom osób. W ubiegłych latach – bez zakazu budowy – przeciętny wskaźnik wzrostu wyniósł 5,5 %, co rocznie przy 300 tys. osadników na Zachodnim Brzegu daje przyrost 16,5 tys. osób. „Innymi słowy: Tak szeroko omawiany zakaz budowy spowodował ograniczenie wzrostu populacji osadników o zaledwie 500 osób”, mówi Etkes.

„Ostatecznie na Zachodnim Brzegu Jordanu zbuduje się tysiące nowych domów”

Dla Palestyńczyków czas trwania zakazu budowy nie był wcale dobrym okresem: Według Human Rights Watch izraelska administracja cywilna Zachodniego Brzegu wyburzyła w minionych miesiącach więcej palestyńskich domów niż kiedykolwiek przedtem – w sumie 267. Są to domy, które wybudowano bez zezwolenia na budowę. Niemal palestyńskie domy powstają w ten sposób, gdyż Palestyńczycy nie otrzymują prawie żadnych zezwoleń na budowę.

W przeciwieństwie do tego, mówi Etkes, nie ma żadnych wątpliwości, że domy w tych osiedlach, które wybudowano nielegalnie podczas obowiązywania moratorium, zostaną zalegalizowane. „Ostatecznie na Zachodnim Brzegu Jordanu znów zbuduje się tysiące nowych domów.”

Juliane von Mittelstaedt, Jerozolima

Oryginalny tekst artykułu w języku niemieckim ukazał się 2 września 2010 r. na stronie internetowej :

http://www.spiegel.de/politik/ausland/0,1518,715244,00.html

tłum. Joanna Podsiadła