Zachodni Brzeg i Gaza, Fatah i Hamas

Zachodni Brzeg i Gaza, Fatah i Hamas

Opowieść o dwóch parlamentach.

Fatija Barghuti, burmistrz Karawat Bani Zajd, leżącego na północ od Ramalli na Zachodnim Brzegu, musi kłamać za każdym razem, gdy przedstawia rządowi lokalnemu projekt budżetu – zgodnie z prawem, budżet nie może być zaaprobowany, jeśli wykazuje deficyt. To nie wyjątek: żadna z rad lokalnych nie zdołała uniknąć chronicznego deficytu, szczególnie od 2006 r., gdy rozpoczął się międzynarodowy bojkot rządu Hamasu, zaś oblężenie izraelskie dało się odczuć ciężej niż kiedykolwiek. “Obiecali nam, że zmienią prawo, tak by nie kolidowało z rzeczywistością – mówi Barghuti. – Ale nic z tego, skoro Rada Ustawodawcza [parlament] nie działa”.

W polityce palestyńskiej nie jest to bynajmniej największy problem. Żaden z istniejących obecnie “rządów” nie jest konstytucyjnie legalny: jeden rządzi, choć został rozwiązany; drugi jest tymczasowy i w związku z tym już dawno temu powinny odbyć się wybory. Parlament jednak nie jest sparaliżowany całkowicie: odbywa regularne obrady i wydaje ustawy w Gazie, gdzie potężną większość ma Hamas.

Rada Ustawodawcza wraz z jej 132 parlamentarzystami (w tym 74 z Hamasu), teoretycznie ma władzę legislacyjną zarówno nad Gazą, jak i nad Zachodnim Brzegiem. Aby zgromadzić wymagane quorum, wykorzystuje swą władzę rozstrzygania o głosach około 40 przebywających na Zachodnim Brzegu parlamentarzystów z Hamasu, których w ciągu ostatnich dwóch lat aresztował Izrael.

W Ramalli parlament nie obraduje. Rząd Salama Fajjada ustanowił specjalny departament ustawodawczy, zaś prezydent Mahmud Abbas wydaje dekrety z mocą ustaw. Jak podaje Agencja Reutera, od czerwca 2007 r. stanowiono w ten sposób 406 ustaw i dekretów prezydenckich (1). Palestyńscy eksperci prawni oraz członkowie Rady Ustawodawczej przestrzegają przed groźbą dyktatury, będącej skutkiem zlania się ze sobą władz ustawodawczych i wykonawczych. Przedstawiciele władz odpowiadają, że sprawowanie rządów bez ustanawiania prawa jest niemożliwe, oraz że prawa te można będzie anulować, gdy tylko kryzys się skończy.

Tymczasem sprawy mogą się znacznie pogorszyć. Mandat Abbasa, wybranego w styczniu 2005 r., wygasa w styczniu przyszłego roku. Hamas dał do zrozumienia, że po tym okresie nie będzie już uznawać jego prezydentury, gdyż palestyńska ustawa zasadnicza ma pierwszeństwo przed ustawą przyjętą w 2005 r. przez Radę Ustawodawczą. Zgodnie z nią, wybory parlamentarne i prezydenckie powinny odbyć się równocześnie, co oznaczałoby przedłużenie mandatu Abbasa do stycznia 2010 r. Przy tym Organizacji Wyzwolenia Palestyny i Fatahowi nie udało się nawet przeprowadzenie wyborów wewnętrznych.

Jeśli porzucić legalistyczny żargon, pozostaje jedno główne przesłanie: dla większości ludzi rola obu rządów sprowadza się do zapewnienia podstawowych usług oraz do wypłaty wynagrodzeń. Dopiero strach, że wypłata nie nastąpi, sprawia, że powraca problem dwuwładzy. Tak Fatah jak i Hamas pokazały, że zainteresowane są wyłącznie utrzymaniem się przy władzy. Sobki – narzekają ludzie – zupełnie ignorują pogłębiające się podziały (w tym roku w Gazie cofnięto wskazówki zegarków o trzy dni wcześniej niż na Zachodnim Brzegu) i zagrożenia dla całej narodowowyzwoleńczej walki Palestyńczyków.

Hamas pokazał, że jest nie lepszy od Fatahu. Wielu Palestyńczyków – nieraz nawet członków Fatahu – głosowało na Hamas, mając nadzieję, że będzie zachowywał się inaczej. Lecz, jak mówi pewien ekspert prawny z Ramalli, “Hamas to tylko Fatah z brodą”. Ci, którzy myśleli, że będzie inaczej, narzekają teraz na nepotyzm, korupcję oraz bezkarność zbrojnych grupek i ich watażków.

Jeszcze cięższe oskarżenia wysuwane są jednak pod adresem rządu w Ramalli: działa on jak podwykonawca na usługach izraelskich służb specjalnych i angażuje się w niekończące się “rozmowy pokojowe”, podczas gdy budowa kolonii izraelskich trwa bez zakłóceń. Znajduje on legitymację w poparciu ze strony Zachodu – ale nie ludu. Rząd w Gazie również kurczowo trzyma się władzy, aby tylko dowieść, że nawet w małej, zamkniętej enklawie możliwe są rządy islamskie.

Moja przyjaciółka z Zachodniego Brzegu, zaciekła przeciwniczka Hamasu, zapytała: “Co nam uczyniono…?”, gdy dowiedziała się, jak fatalnie na życie ludzi w Gazie wpłynął strajk, do którego zawezwano z Ramalli.

Amira Hass

(1) Palestinian laws get overhaul with little oversight, Agencja Reutera, 29 sierpnia 2008.