Pod koniec kwietnia Rada do Spraw Ogólnych i Stosunków Zewnętrznych Unii Europejskiej zebrana w Luksemburgu zdecydowała odłożyć w czasie zacieśnienie stosunków z Izraelem. Mordercza izraelska ofensywa w Strefie Gazy trwająca w grudniu i styczniu wstrzymała de facto realizację owego „zbliżenia”, o którym zadecydowano 8 grudnia 2008 r. podczas francuskiej prezydencji. Podobne stanowisko – o ile Unia je utrzyma – może wyznaczyć zwrot w polityce europejskiej wobec Bliskiego Wschodu.
23 kwietnia 2009 r., trzy miesiące po zakończeniu akcji zbrojnej Izraela i kilka tygodni po objęciu władzy przez ekipę Beniamina Netanjahu, najbardziej prawicowy rząd w historii Izraela, Komisja Europejska, mimo swego zaangażowania w plan zbliżenia między UE a Izraelem, głosiła w komunikacie do Parlamentu Europejskiego i Rady: „Jakiekolwiek zmiany w europejsko-izraelskich stosunkach dwustronnych, zwłaszcza w ramach Europejskiej Polityki Sąsiedztwa, powinny uwzględniać trwający konflikt izraelsko-arabski oraz rozwój sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie. Kontynuacja a nawet przyspieszenie rozbudowy izraelskich osiedli w 2008 r. odbiło się negatywnie tak na procesie pokojowym, jak i na swobodzie poruszania się Palestyńczyków oraz całej palestyńskiej gospodarce. Sytuację pogarszał dodatkowo brak jakichkolwiek postępów w realizacji wielu zobowiązań wpisanych w Plan Działania, takich jak na przykład ułatwienia palestyńskiej wymiany handlowej”[1]. Raport wspomina również o pogorszeniu sytuacji ludności palestyńskiej „dotkniętej jeszcze przez rozpoczęciem ofensywy wojskowej poważnym zubożeniem z powodu całkowitej blokady Strefy Gazy” oraz o zaostrzonej operacją „Płynny Ołów”[2] sytuacji politycznej.
Na tę wyczekującą pozycję należy jednak spojrzeć z pewnym dystansem. Republika Czeska, która do 30 czerwca sprawowała rotacyjną prezydencję w Unii Europejskiej, nie ukrywała, że zależy jej na tym, by Dwudziestka Siódemka zacieśniła stosunki handlowe z Izraelem. Premier Czech (zdymisjonowany) Mirek Topolanek w wywiadzie udzielonym 26 kwietnia izraelskiemu dziennikowi Haaretz wyrażał przekonanie, że „proces pokojowy nie powinien rzutować na stosunki między Unią Europejską a Izraelem”[3].
Jego wypowiedź była reakcją na słowa europejskiej Komisarz do Spraw Zagranicznych Benity Ferrero-Waldner, która stwierdziła: „Jesteśmy przekonani, że dobre stosunki z Izraelem są sprawą kluczową (…), jednak myślimy, że nie nadszedł jeszcze właściwy moment, by wyjść poza ich obecny stan (…). Czekamy, aż nowy izraelski rząd jasno i otwarcie zadeklaruje gotowość do kontynuowania rozmów z Palestyńczykami (…). Oczekujemy również zaprzestania przez Izrael wszelkich działań, które utrudniają wprowadzenie popieranego przez nas rozwiązania dwupaństwowego”[4].
Europejscy ministrowie spraw zagranicznych zgromadzeni na posiedzeniu 27 kwietnia nie poszli jednak za głosem przewodniczących Unii Czech. Podczas gdy Sztokholm przygotowywał się do objęcia prezydencji w Unii, szef szwedzkiej dyplomacji Carl Bildt, podkreślał, że zbliżenie z Tel Awiwem jest jedynie „ewentualnością”. Z kolei francuski Sekretarz do Spraw Europejskich Bruno Le Maire uznawał, że „rozwijanie stosunków z Izraelem leży w interesie Europy”, podkreślał jednak, że „zdrowy rozsądek” nakazuje poczekać na „wynik politycznego egzaminu (przed jakim staje Izrael) i kierunek polityki, który się zeń wyłoni, zanim Unia podejmie jakiekolwiek decyzje w tej sprawie”[5].
Tel Awiw doskonale zrozumiał to przesłanie i zareagował natychmiast, grożąc Unii Europejskiej wyłączeniem jej z procesu pokojowego. Izraelscy przywódcy nie godzą się na jakiekolwiek naciski, które mogłyby przyczynić się do zakwestionowania preferencyjnych warunków, z których korzysta Izrael w relacjach ze swoim głównym partnerem handlowym.
To Izrael wystosował w 2007 r. prośbę o zacieśnienie współpracy. 16 czerwca 2008 r. na ósmym posiedzeniu Rada Stowarzyszenia UE-Izrael udzieliła pozytywnej odpowiedzi. Co zresztą wywołało gorącą krytykę Francisa Wurtza, ówczesnego przewodniczącego parlamentarnej grupy Zjednoczonej Lewicy Europejskiej/Nordyckiej Zielonej Lewicy, odnośnie i formy i treści, oraz braku przejrzystości całego procesu. Przygotowany przez Radę tekst, który podkreśla, że we wspólne interesy i cele obu stron, wpisuje się „w szczególności rozwiązanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego poprzez utworzenie dwóch państw”[6], przewiduje zacieśnienie stosunków politycznych, strategicznych, odnośnie bezpieczeństwa i obrony, gospodarczych, handlowych, naukowych i technologicznych.
Sześć miesięcy później, 3 grudnia 2008 r. europejscy parlamentarzyści wysyłają sygnał alarmowy. Wezwany do wyrażenia „zgodnej opinii” na temat rozszerzenia udziału Izraela w unijnych programach i agencjach Parlament Europejski, na wniosek grupy Zjednoczonej Lewicy Europejskiej/Nordyckiej Zielonej Lewicy popartej przez Zielonych/ALE[7], opowiedział się za odłożeniem decyzji w tej sprawie. Jak uzasadniała Veronique de Keyser (Partia Socjalistyczna, Belgia) „przede wszystkim (…) dlatego że sytuacja w Strefie Gazy stała się nie do zniesienia”[8]. Dodała: „Wyciągamy do Izraela rękę, jednak nie możemy zrezygnować z wartości, które leżą u podstaw Unii Europejskiej. Teraz ruch należy do Izraela”. Ówczesny francuski Sekretarz do Spraw Europejskich Jean-Pierre Jouyet (sprawujący obecnie funkcję przewodniczącego Rady) opowiadał się za ideą zacieśnienia stosunków dwustronnych, przekonując, że takie zbliżenie pozwoli Unii na skuteczniejsze egzekwowanie jej zaleceń w Izraelu (czemu zresztą zaprzecza wieloletnia praktyka).
Unijna Rada do Spraw Ogólnych i Stosunków Zewnętrznych bagatelizuje jednak obawy parlamentarzystów. Jeszcze w czasie francuskiej prezydencji, 8 grudnia 2008 r., Minister spraw zagranicznych Francji Bernard Kouchner komunikuje decyzję swoich europejskich partnerów: Rada jest zdecydowana na zacieśnienie stosunków z Izraelem od kwietnia 2009 r. Decyzja taka zapada, mimo że Izrael dopuszcza się – szczególnie w Strefie Gazy – poważnych naruszeń praw człowieka i nie wywiązuje się ze zobowiązań podjętych rok wcześniej w Annapolis.
Rada uznaje, że współpraca z Izraelem powinna „opierać się na podzielanych przez obie strony wartościach, takich jak demokracja, prawa człowieka i podstawowe wolności, dobre zarządzanie oraz międzynarodowe prawo humanitarne”[9]. Podkreśla, że konflikt powinien zostać rozwiązany w oparciu o ideę współistnienia dwóch państw. Aneks przedstawionego przez Radę dokumentu zawiera wytyczne dla rozwoju struktur umożliwiających dialog polityczny z Izraelem. Przewiduje on spotkania na najwyższym szczeblu szefów państw europejskich, władz unijnych i przywódców Izraela oraz rozmowy ministrów spraw zagranicznych, nieoficjalne konsultacje w sprawach strategicznych, zaproszenie przedstawicieli izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych do udziału w spotkaniach poświęconych polityce bezpieczeństwa Unii oraz posiedzeniach komisji zajmujących się zagadnieniami procesu pokojowego, walki z terroryzmem oraz praw człowieka. Współpraca ma objąć również kwestie obrony i bezpieczeństwa.
Dokument przewiduje również wzmożenie dialogu międzyparlamentarnego. Ponadto odnośne państwa członkowskie zastanowią się nad możliwością szerszego udziału Izraela w grupie Państw Europy Zachodniej i Innych (Western European and other Groups – WEOG) w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Owo zacieśnienie stosunków dwustronnych zostało co prawda pod koniec kwietnia zawieszone. Jednak fakt ten nie przeszkadza wcale kontynuować ścisłej współpracy tak w dziedzinie gospodarczej i handlowej, jak i politycznej oraz strategicznej, o czym świadczyć może porozumienie stowarzyszeniowe między Unią Europejską a Izraelem w ramach procesu barcelońskiego podpisane w 1995 r. i wprowadzone w życie w 2000 r. oraz Plan Działania przyjęty w kwietniu 2005 r. na trzy lata i następnie przedłużony. Towarzyszy jej współpraca instytucjonalna. W wielu dziedzinach Europę i Izrael łączą uprzywilejowane więzi; dotyczy to rynku produktów rolnych i rybołówstwa, transportu lotniczego, konkurencyjności i innowacji[10]. Prężnie rozwija się również współpraca w dziedzinie „walki z terroryzmem”.
Pewien palestyński dyplomata dawno już zauważył, że wobec państw, które naruszają prawo międzynarodowe, stosuje się dwie zupełnie odmienne strategie. Jedna polega na wymachiwaniu batem i używaniu go od czasu do czasu. Druga – na dorzucaniu marchewki, aby wynagrodzić poprawę lub do niej zachęcić, nawet jeśli miałaby być częściowa i tymczasowa. Czy zwłoka w zacieśnieniu relacji z Izraelem będzie jedynie częścią tego drugiego scenariusza?
Senator Natalie Goulet przypomina, że „zgodnie z warunkami porozumienia o partnerstwie śródziemnomorskim państwa-strony zobowiązują się do przestrzegania prawa międzynarodowego. Są zwłaszcza zobligowane do „działania zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych oraz Powszechną Deklaracją Praw Człowieka oraz przestrzegania innych zasad zapisanych w prawie międzynarodowym. (…) Partnerzy są również zobowiązani do poszanowania integralności terytorialnej i jedności każdego z państw-sygnatariuszy oraz regulowania wszelkich sporów w sposób pokojowy”.[11] Zdaniem pani senator propozycja zacieśnienia stosunków z Izraelem „już na początku grudnia 2008 nie do przyjęcia, była tym bardziej nie do zaakceptowania po masakrach, jakie miały miejsce w Strefie Gazy pod koniec grudnia 2008 i w styczniu 2009 r.”. Domaga się ona wstrzymania procesu zbliżenia oraz zawieszenia umowy o partnerstwie. Podobny postulat popiera we Francji i w całej Europie wiele stowarzyszeń, organizacji pozarządowych zaangażowanych na rzecz pokoju między Palestyńczykami i Izraelczykami bazującego na przepisach prawa międzynarodowego oraz liczni eurodeputowani. Jak podkreśla senator Goulet, fakt, że „nie udało się rozstrzygnąć konfliktu przy użyciu środków politycznych”, wynika „z braku woli w społeczności międzynarodowej, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, by wywrzeć nacisk na obie strony tak, aby podjęły dialog i uznały prawo obu narodów do życia w pokoju”.
Czy w sytuacji, gdy Beniamin Netanjahu potwierdza swoje nieprzejednane stanowisko, odrzuca rozwiązanie konfliktu w oparciu o prawo międzynarodowe (przede wszystkim utworzenie państwa palestyńskiego) i kontynuuje politykę swoich poprzedników, Europa powinna bezczynnie czekać? W ostatnich latach zdecydowała się przecież na nałożenie na Izrael sankcji, które zmusiły go do umożliwienia eksportu palestyńskich produktów rolnych czy do ponownego otwarcia palestyńskich uczelni zamkniętych w czasie pierwszej intifady (1987-1993). 10 kwietnia 2002 r. po izraelskiej ofensywie „Wał obronny” Parlament Europejski przegłosował rezolucję zawieszającą porozumienie stowarzyszeniowe, została ona jednak odrzucona przez Radę Unii. A przecież artykuł 2 porozumienia stanowi, że „stosunki między stronami porozumienia, jak również realizacja wszystkich postanowień niniejszej umowy, opierać się będą na poszanowaniu zasad demokracji oraz podstawowych praw człowieka gwarantowanych w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (…)”. Z kolei artykuł 79 przewiduje, że „jeżeli jedna ze stron uważa, iż druga nie wywiązuje się ze zobowiązań wynikających z niniejszego porozumienia, ma prawo podjąć odpowiednie środki. (…)”.
Unia Europejska odegrała na Bliskim Wschodzie niebagatelną rolę: uznała OWP w momencie, gdy Waszyngton i Izrael widziały w niej jedynie „organizację terrorystyczną”, torując w ten sposób drogę dla rozmów pokojowych. Głosiła konieczność utworzenia państwa palestyńskiego, zanim jeszcze uznały ją Stany Zjednoczone. Dziś również mogłaby zrobić więcej, niż tylko wzywać do poszanowania prawa międzynarodowego.
Isabelle Avran – dziennikarka.
tłum. Ewa Cywlik
[1] Komunikat Komisji do Parlamentu Europejskiego i Rady „Realizacja europejskiej polityki sąsiedztwa w 2008 roku”, Bruksela, 23 kwietnia 2009, COM(2009) 188.
[2] Kryptonim operacji wojskowej rozpoczętej przez armie izraelską w grudniu 2009 roku.
[3] Za Agence France Presje (AFP), 27 kwietnia.
[4] AFP, 24 kwietnia 2009.
[5] Oba cytaty za AFP, 27 kwietnia 2009.
[6] EU-Israel Association Council – EU Statement. Eight Meeting of the UE-Israel Association Council (Luxembourg, 16 czerwca 2008), http://wwweuropal.europe.eu/meetdocs/2004_2009/documents/dv/association_counc/association_council.pdf .
[7] Chodzi tu o wniosek grupy Zjednoczonej Lewicy Europejskiej/Nordyckiej Zielonej Lewicy, domagającej się, by odłożyć głosowanie na raportem De Keyser na temat uczestnictwa Państwa Izrael w programach unijnych (A6-0436/2008) (punkt 9 PDOJ) oraz głosowanie nad propozycjami wniosków złożonych na zakończenie debaty poświęconej tej kwestii (punkt 10 PDOJ, patrz Dziennik Urzędowy Unii Europejskiej).
[8] Całą debatę prześledzić można na stronie Parlamentu Europejskiego, http://www.europla.europa.eu .
[9] „Council Conclusions Strengthening of the EU bilateral relations with its Mediterranean partners – upgrade with Israel”. http://www.delisr.ec.europa.eu/English/whatsnew.asp?id=1049 .
[10] Patrz European Neighbourhood Policy-ISRAEL, MEM/09/185, Bruksela, 23 kwietnia 2009. Komunikat Komisji do Parlamentu i Rady na temat realizacji europejskiej polityki sąsiedztwa w 2008 roku (z 23 kwietnia 2009) oraz raport dotyczący Izraela dostępne na stronie http://ec.europa.eu/world/engp/documents_en.htm .
[11] „Propozycja unijnej rezolucji dotyczącej stosunków Unii Europejskiej z Izraelem zgłoszona przez senator Nathalie Goulet” wpłynęła do Senatu 23 kwietnia 2009.
